Telefon dzwoni.... wyłączyłam, bo myślałam że to budzik budzi mnie żeby kurom otworzyć kurnik...dzwoni drugi raz,,,budzę się ...to nie budzik, to jakiś nieznany numer. Wiedziałam! Sympatyczny głos męski mówi, że dzwoni dyżurny ze szpitala...wypytuje o moje dane, upewnia się po czym podaje smutną wiadomość.... PANI MAMA ZMARŁA, odeszła we śnie godzinę temu ... stwierdzono zgon, jeszcze próbowali reanimować, masować ,,,ale przecież każdy kiedyś musi odejść i nie trzeba mu przeszkadzać w odejściu (tak powiedział kiedyś mój nieżyjący już dawno kolega).
Teraz przede mną najtrudniejszy okres dziecka, które musi przejść przez pewne procedury i przejść do kolejnego etapu życia. Budzi się dzień ....dla mnie jeszcze się budzi... i znowu jestem z tym sama! jedynaczka.
Marysiu....nie jesteś sama....cały czas Cię podczytywałam na FO,wiem przez co przechodziłaś bo sama miałam podobnie i sama ze wszystkim byłam do końca.Nie wiem już ile razy się modliłam aby wszystko się skończylo......aż w końcu nadeszła Ona...pani śmierć....mama zasnęła ...telefon ze szpitala ....i chyba poczułam ulgę...
OdpowiedzUsuńIwonko, ♥ Tak bardzo Ci dziękuję !!! Najbardziej byłam zła w swojej bezradności, ale to trzeba rzeczywiście przeżyć, żeby wiedzieć o czym piszemy.
OdpowiedzUsuńMaryniu, bardzo współczuję, tak miało być...tak gdzieś było zapisane...zachowaj w pamięci tylko dobre wspomnienia.
OdpowiedzUsuńSerdecznie dziękuję! masz rację ktoś tym kieruje. Niesamowite, bo dzisiaj dowiedziałam się od pani ordynator że mama miała piękną śmierć. Jak trzy tygodnie nie jadła i była żywiona sondą, tak w ostatni wieczór zjadła normalną kolację z chlebem i nad ranem odeszła ✞
OdpowiedzUsuńMarysiu..jutro cały dzień myślami będę z Tobą.....
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję...tyle miłych gestów mnie spotyka w tym czasie ♥
OdpowiedzUsuń