Telefon dzwoni.... wyłączyłam, bo myślałam że to budzik budzi mnie żeby kurom otworzyć kurnik...dzwoni drugi raz,,,budzę się ...to nie budzik, to jakiś nieznany numer. Wiedziałam! Sympatyczny głos męski mówi, że dzwoni dyżurny ze szpitala...wypytuje o moje dane, upewnia się po czym podaje smutną wiadomość.... PANI MAMA ZMARŁA, odeszła we śnie godzinę temu ... stwierdzono zgon, jeszcze próbowali reanimować, masować ,,,ale przecież każdy kiedyś musi odejść i nie trzeba mu przeszkadzać w odejściu (tak powiedział kiedyś mój nieżyjący już dawno kolega).
Teraz przede mną najtrudniejszy okres dziecka, które musi przejść przez pewne procedury i przejść do kolejnego etapu życia. Budzi się dzień ....dla mnie jeszcze się budzi... i znowu jestem z tym sama! jedynaczka.
sobota, 24 stycznia 2015
Emocje, a opieka nad osobami z otępieniem starczym
Trochę moje emocje wygasły. Odkąd mama znalazła miejsce gdzie jest bezpieczna, zaopiekowana. Dzisiaj chciałam się podzielić moimi ostatnimi spostrzeżeniami na temat opieki lekarskiej osób z demencją czyli otępieniem starczym. Na szczęście niedługo, ale zetknęłyśmy się z leczeniem szpitalnym takim jakie wszyscy znamy na oddziałach wewnętrznych. Nie będę wymieniać jednostek, ale napiszę ogólnie. Po usilnym poszukiwaniu pomocy u lekarza pierwszego kontaktu z marnym skutkiem tzn wręcz lekarz odmówił przyjścia do osoby z demencją, ale podsunął mi pomysł zmierzenia poziomu cukru....nie nikt nie przyszedł z ośrodka, żeby stwierdzić czy coś osobie dolega, kazano to zrobić mnie. Jako że mama nie przyjmowała leków a i powoli przestała jeść więc myślałam że nie ma problemu z cukrem i tu się myliłam! poziom cukru był pięciokrotnie przekroczony i na moje podanie wyniku lekarz wypisał skierowanie do szpitala na SOR. Przyjęto mamę do szpitala dość szybko i nie będę tu pisać jak wyglądało przyjęcie, bo to dla mnie był duży stres. Szpital taki zwykły to nie jest jednostka pomocy w całym tego słowa znaczeniu, personel pozostawia dużo do życzenia, zarówno jak idzie o podejście do pacjenta jak i rodziny. Po 2 tygodniach chciano się pozbyć mamy niejedzącej i utrudniającej dokarmianie sztuczne tzn wyrywającej kroplówki i kiedy odmówiłam wzięcia mamy do domu uchwalono, że można ją wypisać i skierować do szpitala psychiatrycznego. Po krótkiej naradzie z lekarzami doszłam do wniosku że wszystko jest lepsze od opieki w domu, bo w domu była skazana na śmierć głodową. I pojechaliśmy tzn mama pogotowiem a my samochodem za nim do Szpitala im Babińskiego w Krakowie. Mimo obiekcji szpitala poprzedniego że mamy mogą nie przyjąć, nie tylko ją przyjęli ale wpadła od drzwi w objęcia aniołów . Wspaniałe warunki świeżo wyremontowanego oddziału geriatrycznego z fantastyczną opieką pielęgniarską i lekarską. Mamie samej jest raczej obojętne gdzie jest, bo demencja postępuje bardzo szybko, ale jest fantastycznie zaopiekowana. Lekarz ordynator to osoba rozumiejąca problemy osób starszych i ich rodzin, czego nie znajdziecie w żadnej placówce służby zdrowia dla osób w sile wieku. Dzisiaj z perspektywy prawie miesiąca wiem, że przy moim pierwszym zgłoszeniu do lekarza pierwszego kontaktu powinnam dostać jak nie skierowanie to propozycję umieszczenia na tym oddziale mojej mamy, albo skierowania mnie po otrzymanie rad co do opieki. Piszę to żeby ktoś kto zetknie się z podobnym problemem nie miał obiekcji położenia swojej bliskiej osoby na oddziale w Szpitalu Psychiatrycznym, bo to nie o to chodzi, że ktoś od razu musi być wariatem żeby się ta leczyć i to w każdej choroby na każdym etapie życia. Szpital pomaga w sprawach sądowych, bo jest najlepszą jednostką rozpoznającą choroby czy ich etap.
Subskrybuj:
Posty (Atom)